O mnie

Moje zdjęcie
Sulików, dolnośląskie, Poland
Nazywam się Mariusz Winnicki Fotografuję amatorsko.

sobota, 27 października 2012

Atak zimy

Wczoraj jeszcze po południu jeździłem rowerem i świat wyglądał jeszcze kolorowo...


 ... a dzisiaj już lepiliśmy bałwana. Bardzo wcześnie zaskoczyła nas ta zima.





Zdjęcia robione po południu, a pisząc posta śnieg jeszcze dawał czadu. Co to będzie rano, trzeba do pracy dojechać, a słysząc informacje o braku jeszcze przetargu na odśnieżanie, aż włos się jeży.

czwartek, 18 października 2012

Spacer po Goerlitz - dzień drugi

Pogoda piękna, po pracy więc pojechaliśmy znowu do Goerlitz. Mały spacerek po starówce.










Tutaj już na odchodne zapach świeżego chleba - zresztą Jezusowego :)


środa, 17 października 2012

Jeszcze jesień

Pogoda jesienna dopisuje, trzeba korzystać z dobrodziejstw pogody i kolorów.
Mały wypad ze "szkodnikami" na Witkę. Widać, że powoli zalew zaczyna wyglądać jak sprzed przerwania tamy 2 lata temu.


Stary Światowid na straży pozostałości grodu w Niedowie.


Sezon jeszcze nie zakończony, a już połowa października.


Następnie mały spacerek po pobliskim Goerlitz.







Jako, że jesienna pora, chwila zadumy... piękny, stary cmentarz w Goerlitz, że jeszcze mnie tam nie było....




I znowu Polska i czas do domciu na kolacyjkę, widząc reklamę zrobiliśmy się głodni.


środa, 10 października 2012

Rynek nocą

Sulikowski rynek po małej modernizacji a la "lotnisko" :)
Teraz wydaje mi się, że lepiej to wszystko wygląda, bardziej przestronnie i dobrze oświetlone. Ludzie mówią, że wójt zrobił lotnisko.





poniedziałek, 8 października 2012

Grzybowo

Żona dzisiaj "pogoniła" mnie do lasu, co też uczyniłem.
Robi się coraz zimniej, podejrzewam, że to już jedne z ostatnich w tym roku widoki. Pomału nadchodzą szare dni.








sobota, 6 października 2012

Czas na opieńki

        W sobotę w domu istny sajgon, zlitowałem się i zabrałem dzieciaki do lasu, aby żona mogła se porobić swe "przyjemności" w spokoju.
Zabrałem panienkę "Maryśke" - Pauline



i panicza "Mańka" - Radka na opieńki do pobliskiego lasu.


Nie trzeba było długo szukać, rosły tuż przy drodze.


 Wiaderko napełnione w chwilę.


 Szybko się pociechy znudziły i oczywiście jak przystało na nie, zaczeło się marudzenie - piciu.. jeść... do mamy.
Ja jak ta z poniższego zdjęcia, musiałem zabrać ogon pod siebie i wywieźć hrabiostwo z lasu do domu.